wtorek, 27 stycznia 2015

Przetrwanie - II część

Hej.

I oto mam! Udało mi się napisać drugą część. Wena twórcza mnie nie opuściła. Mam ogromną nadzieję, że ta część was nie zawiedzie. Wyjaśnią się niektóre rzeczy, ale za to pojawi się znów nić: "A co będzie dalej". Dość długo zastanawiałam się nad tytułem. Według mnie to jednak najtrudniejsza część pisania... Ostatecznie pozostawiam go takim, jaki został wymyślony :) Więc cóż. Zapraszam do czytania!

- Ale to jest niebezpieczne! - krzyczałam.
- Cicho! Nie rozpraszaj mnie! Musi się udać. Nie mamy wyjścia... - odpowiedział łamiącym się głosem Rafał.

        
Stary, opuszczony, drewniany dom w lesie był tak spróchniały, że pod ciężarem mojego ciała łamały się deski. Przy każdym kolejnym skrzypnięciu dostawałam gęsiej skórki. Musieliśmy znaleźć to głupie pudełko zostawione tu przez Bazyla . Wiemy jak mniej więcej wygląda. Niestety, z każdą mijającą godziną coraz bardziej wątpiłam, że ono w ogóle tu jest. Jak by on je tu zostawił? Ten dom znajduje się w środku kompletnego odludzia. To niemożliwe, żeby tak brudził sobie ręce jak my teraz. Nie on.
        Nic nie rozumiem. Kilka mocnych drinków jednak może strzelić człowiekowi do głowy. Głośna muza, różne głosy, alkohol, impreza i takie kłopoty... To był świetny pomysł. Tak, właśnie tak myślałam. Niewinna gra. Kilka osób i rzucone wyzwanie. Cóż to dla nas.. Przecież to kropla w morzu. A jednak nie. Ta listopadowa noc może okazać się naszą ostatnią. Czuję strach. Nie chcę wiedzieć. Nie chcę słyszeć. Nie chcę czuć.Koniec. Błagam, niech to już się skończy. To dopiero mija piąta godzina naszej "wyprawy" a ja już opadam z sił. Jest ciemno. Zimno. Mokro. 

        Rafał widząc nasz cel, wyprzedził mnie i podszedł bliżej. Nie ruszyłam w jego stronę. Wolałam poczekać aż da mi znak "tak". Nagle zszedł mi gdzieś z zasięgu wzroku. Patrzyłam wokół ale nic nie dostrzegłam. Dostałam ataku paniki. Moje serce zaczęło mocniej bić...Będąc w szoku, nie usłyszałam, że ktoś się do mnie zbliża. Podszedł do mnie od tyłu i mocno zakrył swoją wielką dłonią moje usta. Nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku a co dopiero mówić o krzyku... Rafał gdzieś zniknął a ja zostałam tu całkiem sama na pastwę losu. Gdy przed oczami zaczęłam widzieć mgiełki, napastnik potężnym, męskim głosem powiedział mi do ucha:
  
- Bądź grzeczna a nic ci nie zrobię. Zrozumiano?!
        Jednak nie rozluźnił ręki przylegającej do moich ust. Wstrzymałam oddech bojąc się kolejnego ruchu tego człowieka. Nagle, gdzieś za mną zadzwonił telefon. Napastnik uwolnił mnie ale szybkim ruchem złapał mnie jedną ręką w talii. Drugą zaś odebrał telefon. Tym samym tonem co przed chwilą do mnie zgłosił się:
   - Mam młodą. Znalazłeś chłopaka?!

        Nie usłyszałam odpowiedzi, ale domyśliłam się jej po jego reakcji. Jego uścisk stał się trzykrotnie mocniejszy, przez co miałam wrażenie, że zaraz zwymiotuję. Nic więcej nie mówił. Z rozwścieczonym warknięciem rzucił telefonem o ziemię. Postanowiłam spróbować uciec, choć bardzo dobrze wiedziałam, że to niemożliwe. Zaczekałam chwilę, gdy uwolni uścisk do minimum. Wzięłam głęboki oddech i oto moja szansa! Być może jedyna. Z całych sił wyrwałam się od niego i wymierzyłam mu mocny cios w brzuch. I kto tu mówi, że kobiety to płeć słabsza? Przydały się lekcje karate z dzieciństwa. Mężczyzna od razu zaczął zwijać się z bólu. Przez moment stałam osłupiała i nie wiedziałam, w którą stronę mam uciekać. Ostatecznie, dotykając mchu na drzewie szybkim biegiem ruszyłam na północ. Biegłam dobre kilkanaście minut  zanim poczułam krople potu spływające po moim czole. Zatrzymałam się i spojrzałam do tyłu. Nic nie było widać. W ułamku sekundy gdzieś za mną usłyszałam strzał. To było ostrzeżenie. A co jeśli mają Rafała? Mogą go zabić. Nie mam pojęcia kim są, ale na pewno wiem, że są niebezpieczni...

2 komentarze:

  1. Tłooo bardzo mi się podoba. :D
    Świetny blog ^^

    mackenziexox.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem tutaj pierwszy raz, ale naprawdę bardzo mi się tutaj podoba przede wszystkim Twój styl pisania, opowiadania są genialne. Zaobserwowałam i czekam na kolejne notki :)
    A w tym czasie zapraszam również do siebie: www.niekontrolowanee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń